Życie to pasja
O ciągle trwającej przygodzie będącej z roku na rok coraz ciekawszą rozrywką i nie tylko, rozmawialiśmy z Piotrem Pawarskim z Bielawy. Swoje pierwsze teatralne kroki stawiał on występując z Teatrem Prawdziwym z Bielawy. Dziś mieszka i współtworzy różnorodne przedsięwzięcia z Teatrem Tancerzy Ognia AVATAR w Legnicy. Ma za sobą pokaźną ilość spektakli i mnóstwo osiągnięć, zdobytych podczas podróży do różnych zakątków świata. Są to, m.in. pierwsze miejsce na przeglądzie teatrów ognia Grunwald 2010, czy spektakle tworzone bezpośrednio dla Ministerstwa Kultury.
Ma pan nietypową pasje. Skąd wziął się pomysł na tego typu hobby?
Wszystko zaczęło się około siedmiu lat temu. Byłem w gimnazjum. Zawsze lubiłem nowe wyzwania, kuglarstwo z pewnością było jednym z nich. Postanowiłem zapisać się do niewielkiej grupy ogniowej, działającej do tej pory w Bielawie. Szybko zaprzyjaźniłem się z aktorami Teatru Prawdziwego. Na początku uczyłem się np. chodzić na szczudłach, co już było dla mnie nie lada frajdą. Potem zaczęła się przygoda z żonglerką, ogniem i tańcem.
Gdzie do tej pory wyjeżdżaliście?
Zwiedziłem już praktycznie całą Polskę, ale często sięgamy poza granice kraju. Szczególnie miło wspominam wyjazd do Odessy, na Ukrainę, gdzie z Teatrem Prawdziwym braliśmy udział w Międzynarodowym Festiwalu Teatrów Ulicznych „ Złoty Lew”. Jest to impreza, na którą zjeżdżają się najlepsi artyści z Europy, aby zaprezentować fragmenty swoich spektakli. Nie zdobyliśmy wtedy żadnych znaczących wyróżnień, ale uśmiech na twarzy widza jest zawsze najlepszą z nagród. Gorące oklaski dodają siły do robienia tego, co się kocha. Warto wspomnieć też o cudownej gościnności Ukraińców. Na każdym kroku doświadczaliśmy ich serdeczności i uśmiechu.
Teatr stał się dla pana sposobem na życie. Jak to się stało?
Punktem kulminacyjnym był jeden z wyjazdów, podczas którego zauważył mnie jeden z profesjonalnych szczudlarzy. Zapytał czy chciałbym wyjechać do Dubaju na okres wakacyjny, nawiązując tym samym współpracę z włoską agencją artystyczną w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Wtedy poczułem, że moja pasja przeradza się w coś więcej. A nie ma nic piękniejszego jak robić to, co się kocha, i móc z tego żyć. Miesiące spędzone w gorącym Dubaju dały mi olbrzymią możliwość rozwoju, mój warsztat aktora-animatora rozwinął się wtedy znacząco. Pierwszy wyjazd zaowocował kolejnymi – odwiedziłem już Dubaj czterokrotnie. Poza tym, od czasu wyjazdu na studia, czyli od dwóch lat swoją przygodę kontynuuję z Teatrem Tancerzy Ognia AVATAR z Legnicy.
Teatr ogniowy – brzmi dość niebezpiecznie. Jak wyglądają przygotowania do waszych spektakli? Ludzie nie boją się ogniowych występów?
Spektakle ogniowe, które przygotowujemy są dla ludzi ciekawą rozrywką. Magiczne widowisko w połączeniu z ogniem dodaje adrenaliny. A ludzie potrzebują emocji, lubią coś innego, oderwanego od banału. Teatr uliczny jest właśnie czymś takim. To stosunkowo nowa w Polsce dziedzina sztuki. Czasem niektórzy boją się nas, ale są zdumieni. Większość jednak przygląda się spektaklom z tą magiczną fascynacją, z jaką patrzy się w ogień. Esencją pracy teatru ulicznego jest tworzenie spektakli, mimo że to ciężka praca - przygotowanie profesjonalnej choreografii trwa od dwóch do trzech miesięcy. Przy całym projekcie działa około 15 osób.
Osiągnął pan już bardzo wiele w tej profesji. Jakie są pana dalsze plany zawodowe?
Będę dalej działał w legnickiej grupie AVATAR i wpływał na jej rozwój. Żyję tym i spełniam się. Jest to także moja praca, z czego bardzo się cieszę. Nie zniósłbym myśli, że muszę zrezygnować z pasji na rzecz pracy na etacie, po to by mieć środki do życia. Ponadto warto robić coś szalonego. Cieszę się, że moja przygoda tak się potoczyła. Z wielkim sentymentem wspominam Bielawę i pana Włodzimierza Butryma, który zarządza całym bielawskim przedsięwzięciem. To tam stawiałem pierwsze kroki w tej branży, zdobywałem pierwsze szlify. Teraz działam w Legnicy i każdego dnia „zarażam” swoją pasją innych. Co będzie dalej - zobaczymy.
Może właśnie sprawił Pan, że ktoś z naszych czytelników zdecyduje się pójść w pańskie ślady.
Gorąco polecam, warto być trochę szalonym. To część bycia normalnym.
Czytaj również:
















