Dzisiaj jest niedziela, 20 maja 2012 r. 141 dzień roku.
Imieniny: Aleksandra, Bazylego.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Samouk i płonące organy

 Michał Kozłowski gra na organach w kościele Ducha Świętego w BielawieKiedy ktoś chce się szybko nauczyć grać na jakimś instrumencie, bierze gitarę. Sześć strun, nie trzeba nawet znać nut, bo można grać proste akordy. Żadna szkoła do tego nie jest potrzebna. Ale jest w Dzierżoniowie samouk, który od dziecka pragnął grać na organach kościelnych. Był tak zdeterminowany, że od kilku lat gra na nabożeństwach, choć nie ukończył żadnego kursu. Ale te wcale nie są mu potrzebne.

Michał Kozłowski to skromny i cichy 22-latek. Rano ma zazwyczaj sporo czasu, chyba że wypada mu pogrzeb – wtedy musi iść grać. Wieczorne msze to norma, za wyjątkiem środy i czwartku kiedy to uczy się w szkole policealnej. W niedziele i święta gra na każdym nabożeństwie. Można go posłuchać w kościele Ducha Świętego w Bielawie. Gra tam już prawie dwa lata. Parafianie chwalą jego grę.

Na początek „Dobry Jezu”

Kiedy był dzieckiem, mama kupiła mu na targu pierwszy instrument. – Tak naprawdę to były zabawkowe organki. Bawiłem się nimi, coś tam brzdękoliłem – opowiada Michał Kozłowski. W tym czasie był ministrantem w kościele. Grając na swoich pierwszych organkach zagrał pieśń „Dobry Jezu”. – Sama wyszła. Musiałem mieć ją w głowie. Próbowałem różnych dźwięków i udało się. Pomyślałem sobie, że chciałbym nauczyć się grać ją z nut – mówi.

Z pomocą przyszedł wujek Witold Czajka, organista w dzierżoniowskiej parafii Królowej Różańca Świętego. Michał cierpliwie słuchaj jego wskazówek.

Ale na nic zdałyby się najlepsze lekcje, gdyby nie miał, na czym ćwiczyć. Tu pomógł Marcin Kutny, nauczyciel muzyki w dawnym Gimnazjum nr 2, do którego chodził Michał. On użyczył mu keyboard, na którym chłopak wreszcie mógł zacząć ćwiczyć.

Dwa pogrzeby i wesele

Kiedy chodził do szkoły zawodowej, zaczął grać raz w tygodniu na cmentarzu w Dzierżoniowie, podczas porannej mszy. Dziś traktuje to, jako okres próbny. – Dowiedziałem się, że w Bielawie potrzebny jest organista. Pojechałem na rozmowę, ale okazało się, że to nieaktualne. Za to ksiądz skierował mnie do Ostroszowic – opowiada Michał Kozłowski. Zagrał na próbę na jednej mszy i tak już został, grając przez kolejne trzy lata.

W Bielawie gra od dwóch lat, a od pewnego czasu występuje także na zastępstwie w parafii Bożego Ciała – gra na pogrzebach i ślubach.

- Pamiętam pierwszy pogrzeb, na którym grałem – opowiada. – Serce biło mi mocno, byłem przejęty. W końcu to nie jest radosna okazja. Teraz podchodzę do tego normalnie – dodaje. W dniu, w którym rozmawiamy, czeka go granie na dwóch pogrzebach.

- Czasem znajomi się ze mnie śmieją, że całe święta i niedziele spędzam w kościele, zamiast w domu z rodziną. Ale ja się już do tego przyzwyczaiłem. Na tym polega moja praca. Lubię to – mówi.

Zgrać się z księdzem

Michał Kozłowski z kościołem związany jest od małego. Po okresie, gdy był ministrantem, został lektorem. Od pięciu lat regularnie gra jako organista. – Kiedyś chciałem być księdzem – przyznaje. – Byłem nawet w zakonie, ale tylko dwa miesiące. Nie spełniałem się w tym, wszystko było inaczej, niż sobie wyobrażałem. Zrezygnowałem także dlatego, że musiałem pomóc mamie i babci.

Dziś uczy się w szkole policealnej na technika BHP, ale myśli także o ratownictwie medycznym, bo chce pomagać ludziom. Ale z pracy organisty kościelnego nie zamierza rezygnować. – Praca musiałaby być taka, żebym mógł te godziny jakoś dopasować do siebie – mówi. Nie rezygnuje też z myśli o duchowieństwie – może jeszcze kiedyś wstąpi do seminarium.

Najtrudniejszym elementem gry na organach, jak sam przyznaje, jest dla niego harmonizacja. Dotychczas grał akordami, ale teraz postanowił się nauczyć także jej. - Trzeba też wyczuć księdza, który śpiewa na danej mszy, żeby grać w jego tonacji – mówi.

Dlaczego ludzie nie śpiewają?

Bo nie potrafią. Bo się wstydzą. Bo nie lubią. Powodów jest wiele. Michał podczas mszy w kościele Ducha Świętego przed każdą pieśnią podaje jej numer w śpiewniku. Młodsze osoby nawet po niego nie sięgają.

- Przyznam, że w Ostroszowicach ludzie bardziej włączali się w śpiew. Może dlatego, że mieli tam slajdy? – zastanawia się Michał Kozłowski. – Slajdy są lepsze. Ze śpiewnikami jest zawsze pewien problem. Podaję numer pieśni, a niektórzy i tak myślą, że chodzi o numer strony. Niestety, w tym kościele nie ma gdzie zamontować ekranu.

Płonące organy

Michał od gimnazjum codziennie gra po kilka godzin dziennie. Zaczął od pieśni kościelnych, później miał krótki epizod z discopolowymi piosenkami. – Jakbym miał nuty, to bym zagrał, ale nie bawi mnie to. Wróciłem do pieśni kościelnych – mówi. Jak sam przyznaje, jego ulubione to pieśni wielkopostne, smutne, grane w tonacji mollowej. – Wolę ten nastrój zadumy – wyjaśnia.

Ale jak tu się rozmodlić i zadumać, gdy organy stają w ogniu? Dziś wspomina to ze śmiechem: - Na pewnej mszy w lutym zdążyłem zagrać tylko jeden utwór i zobaczyłem, że z organów leci dym. Wyłączyłem je szybko, bo bałem się, że będzie pożar w kościele. Ludzie nie wiedzieli, czemu przestałem grać. Okazało się, że w gniazdku zrobiło się spięcie. Trzeba było później wymienić kabel.

Michał lubi grę na tych organach. Nie należą do największych, ale to i tak łącznie 80 piszczałek. Nauczył się ich i czuje je. Tremę ma tylko czasem, gdy gra w innych kościołach. – Na początku trzęsą mi się ręce, ale zazwyczaj szybko się przyzwyczajam do nowego instrumentu – mówi.

Ale nawet gra na dużo mniejszych organach jest ważna i daje satysfakcję. Bo największą radość Michałowi daje granie na chwałę Pana.

Zobacz także:

Czarodziejka uśmiechu

Życie to pasja


   

Komentarze  

 
+7 # 2011-05-08 23:57
Jestem bardzo wdzięczny autorowi wywiadu za zaprezentowanie p.Michała. Jest on świetnym organistą. Wespół z ks. Krzysztofem, proboszczem parafii Św. Ducha, który ma doskonały głos stanowią
zgrany duet. Często przeze mnie przechodzą ciarki gdy jestem na mszy.
Kto nie wierzy to niech przyjdzie do kościoła to się przekona.Odbywają się teraz "majówki" o 17.30.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+7 # 2011-05-16 12:52
Mozna jakis kontant z Panem Michałem?? chcialabym aby zagral na moim weselu
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+7 # 2011-05-17 05:35
p.Dorotko,
proszę przyjść 5 minut przed mszą do zachrystii lub bezpośrednio po mszy poczekać aż p. Michał zejdzie z galerii i
zagadać.ŻYCZĘ udanych negocjacji i samych radosnych przeżyć na nowej drodze życia!!!!!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+3 # 2011-10-04 22:51
Jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem, chętnie usłyszę tego Pana. Powodzenia ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
+1 # Jan75 2012-01-28 14:01
Słyszałem tego Pana, szału nie ma. Faktycznie z harminią kiepsko.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarza. Komentarze o treści obraźliwej i wulgarnej, rasistowskiej lub zawierające odnośniki do takich materiałów będą usuwane!


 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Nasi partnerzy:

statystyki