Dzisiaj jest niedziela, 20 maja 2012 r. 141 dzień roku.
Imieniny: Aleksandra, Bazylego.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Zostać bohaterem tak jak one - młode wolontariuszki

Ania, Kasia i Żaneta Ania Czuchryta, Żaneta Frąckowiak, Kasia Tuchorska i Kasia Dąbrowska co najmniej godzinę tygodniowo poświęcają, by pomóc innym ludziom lub zwierzętom w potrzebie. Nie otrzymują żadnego wynagrodzenia. Jedynie wdzięczność i serdeczny uśmiech.

Wyciągnąć pomocną dłoń może każdy, jednak robią to tylko nieliczni. 17-letnia Ania Czuchryta od kilku miesięcy pracuje społecznie w Oratorium prowadzonym przez siostry Salezjanki w Dzierżoniowie. Opiekuje się dziećmi, pomaga im w lekcjach, bawi się, a czasami po prostu przytula. - To takie cudowne, kiedy dzieciaki mówią mi, że mnie nie cierpią, a zaraz potem wyciągają ręce, żeby mnie uściskać – mówi Ania. Pytana dlaczego to robi, odpowiada, że po prostu czuje wewnętrzną potrzebę dawania od siebie czegoś więcej. - To mnie odstresowuje, pomaga zapomnieć o własnych problemach, daje poczucie satysfakcji i napawa energią po ciężkim dniu. Trudno jest mi dokładnie określić, co sprawia, że będę tam wracać – dodaje.

Ta niezwykła wrażliwość Ani na problemy ludzkie zaczęła być widoczna dwa lata temu, kiedy to włączyła się w akcję „Adopcja na odległość”. Polegała ona na opłacaniu nauki w szkole dzieciom w krajach tzw. Trzeciego Świata. W ubiegłym roku odwiedzała starszych, samotnych ludzi w Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczym Zgromadzenia sióstr św. Elżbiety w Dzierżoniowie. Ponadto regularnie angażuje się w ogólnopolską zbiórkę żywności „Podziel się posiłkiem”. Ania nie ukrywa, że w przyszłości chce pomagać innym. Jej marzeniem jest zostać prawnikiem i pracować w Amnesty International lub po prostu być dobrym prokuratorem. Z nieodpłatnej działalności nie chce jednak zrezygnować, dlatego już teraz zapisała się do projektu „Wolontariat Europejski”. Dzięki temu, gdy skończy 18 lat, będzie mogła wykonywać prace społeczne za granicą, a cały koszt tego przedsięwzięcia pokryje organizator.

Kolejnym przejawem jej ambicji jest chęć wzięcia udziału w misji humanitarnej. Szczególnie chciałaby odwiedzić kontynent afrykański. Nie każdy ma tyle odwagi, by ryzykować swoje życie i zdrowie na rzecz wyższych celów. Jeśli Ania dalej będzie robić swoje, można się spodziewać, że za parę lat zostanie np. nauczycielką w kenijskiej szkole.

Na pomoc czekają także starsi

- Na początku było ciężko. Trudno się przyzwyczaić do specyficznego zapachu cewników i środków dezynfekujących. Czułam się nieswojo, ale z czasem wizyta w szpitalu stała się dla mnie codziennością – Żaneta Frąckowiak, 16-latka która od października przychodzi do Zakładu-Opiekuńczo Leczniczego i umila samotne chwile pacjentom. wyznaje

Wizyta w takim miejscu nie należy do prostych. W szpitalnych łóżkach często leżą ludzie obłożnie chorzy, niezdolni do wykonania jakichkolwiek czynności, czasami niesprawni umysłowo. Rola Żanety jest bardzo prosta – porozmawiać, potrzymać za rękę, wysłuchać. Początkowo wolontariuszom w spotkaniach towarzyszy pani psycholog, jednak po pewnym czasie młodzi radzą sobie sami. Takie wizyty ułatwiają porozumienie między pokoleniami i wiele uczą. Nie raz pacjenci opowiadają niezwykłe historie, wspominają czasy PRL-u, czy II wojny światowej. Często są to momenty wzruszające, wyciskające łzy u rozmówców.

Czasami wolontariusz zostaje pomylony z wnuczkiem. Wprawia to w zakłopotanie. Bo jak wytłumaczyć starszej pani, że to nie wnuczek przyszedł? Jednak żadna ze stron niczego nie żałuje. Zwyczajna rozmowa sprawia, że ci opuszczeni ludzie czują się szczęśliwi, a na ich twarzach pojawia się zapomniany już uśmiech. Taka lekcja wrażliwości z pewnością przyda się Żanecie, jako przyszłej lekarce. Być może bardziej niż znajomość tysiąca łacińskich nazw.

Naszej pomocy oczekują również czworonogi

Wolontariat może przyjmować przeróżne formy. Jeśli ktoś lepiej dogaduje się ze zwierzętami niż z ludźmi, powinien tak jak Kasia Tuchorska i Kasia Dąbrowska, spróbować swoich sił np. w schronisku. Od listopada ubiegłego roku koleżanki spędzają czas w dzierżoniowskim schronisku „Azyl”. Nalewają wodę, napełniają miski, sprzątają i chodzą z psami na spacery, bawią się z nimi, głaszczą. Są to proste, ale bardzo potrzebne prace. W rezultacie dają ogromną satysfakcję i przyjemność. - Nie każdy się nadaje, do tego, aby pomagać w schronisku. Tutaj trzeba kochać zwierzęta, ale jeśli ktoś naprawdę je kocha, to gdy raz tu przyjdzie, z pewnością wróci – podkreślają dziewczyny. Przyznają również, że taka prozaiczna pomoc wywołuje poczucie, że dokonują wielkich rzeczy. Nadal chcą udzielać się w schronisku, a ich marzeniem jest, aby w przyszłości pracować ze zwierzętami.

Wolontariat jest dla każdego

Każdy kto dysponuje wolnym czasem i chęcią, może pomóc innym ludziom. Nie trzeba mieć ukończonych 18 lat, czy studiów, aby kogoś uszczęśliwić. Nie zawsze jednak pamiętamy o tym, że są tacy, którzy potrzebują właśnie naszej pomocy. Ludzi, takich jak Ania, czy Żaneta jest mało. Warto się więc zastanowić, czy wolontariat nie jest czymś, co dodałoby wartości naszemu życiu.

Forma pracy może być bardzo różna. To między innymi opieka nad dziećmi, osobami starszymi lub zwierzętami w różnych placówkach i ośrodkach. Więcej informacji na ten temat można zdobyć w Ośrodku Pomocy Społecznej przy ulicy Złotej 8 w Dzierżoniowie, a także w Dzierżoniowskim Centrum Wolontariatu przy ulicy Pocztowej 1. Porady z pewnością nie odmówi także żaden pedagog szkolny. Nie czekaj, ty też zostań bohaterem naszych czasów!


   

Komentarze  

 
0 # 2011-10-26 02:54
Witam,
Właśnie kupiłem mieszkanie i nie wiem jak się dobiera lampy. Gdzie mają dawać dużo światła, a w którym miejscu mniej. Może coś podpowiecie?

Pozdrawiam



lampy
i

lampy abażurowe
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarza. Komentarze o treści obraźliwej i wulgarnej, rasistowskiej lub zawierające odnośniki do takich materiałów będą usuwane!


 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Nasi partnerzy:

statystyki