Czarodziejka uśmiechu
19 lutego w Piławie Górnej odbywał się konkurs „Pokaż talent” wzorowany na telewizyjnym „Mam talent”. Na scenie prezentowali się soliści i grupy taneczne, muzyczne, a nawet teatralne. Większość prezentowała wysoki poziom. Do czasu, gdy stanęła tam ona... – Dobry wieczór, nazywam się Emilia Hamerlik, mam 14 lat i zaśpiewam piosenkę „Stand up for Love” – powiedziała.
Był to bezsprzecznie najlepszy występ wieczoru. Spośród wszystkich uczestników, ona zaprezentowała największy talent i warsztat, zgarniając pierwszą nagrodę.
Mała artystka
- Uczę się śpiewać od sześciu lat, ale występowałam już wcześniej – opowiada Emilia Hamerlik, uczennica drugiej klasy Gimnazjum nr 2 w Bielawie. – Pierwszy publiczny występ miałam w wieku czterech lat. Pamiętam, że zaśpiewałam wtedy piosenkę „Sum wąsaty”, a na pianinie akompaniował mi mój starszy brat.
Wtedy to była zabawa, lecz Emilia Hamerlik poczuła, że śpiewanie sprawia jej dużą przyjemność. I tak już zostało. Zabawa przerodziła się w pasję.
Najpierw uczęszczała na zajęcia ze śpiewu do Spółdzielczego Centrum Kultury w Bielawie. Tam uczył ją Tomasz Sochacki. Później zaczęła naukę w Studiu Piosenki i Tańca FART w Bielawie pod okiem Anny Lutz.
Rozmawiając z Emilią łatwo zapomnieć o jej wieku. Doskonale zna się na tym, co robi. Ale ona sama zaraz przypomina, że „jest przecież tylko jednym z wielu śpiewających dzieci”. I właśnie słowa „dziecko” nie boi się używać.
- Nie zamierzam udawać, że jestem dorosła – opowiada. – Takich jak ja w Polsce jest bardzo wiele. Często spotykamy się na różnych konkursach i festiwalach. Będę śpiewać, dopóki będzie mi to sprawiało przyjemność. Ale myślę, że kiedyś znajdę sobie też „normalną” pracę.
Czarodziejka uśmiechu
Wyjazdy na konkursy i festiwale dały jej wiedzę o tym, jak wygląda polski przemysł muzyczny. Poza tym, co dzieje się w komercyjnych stacja radiowych, jest jeszcze coś. Wielkie nazwiska zasiadają w jury. To one wiele razy wychwalały talent Emilki Hamerlik. Tak było chociażby 2 lata temu, gdy dostała nagrodę za talent i indywidualność podczas festiwalu Tęczowe Piosenki Jana Wojdaka. Lider zespołu Wawele docenił ją i zaprosił do wspólnego nagrania piosenki „Deszczowa bossa nova”.
Natomiast w tym roku Emilia wzięła udział w nagraniu płyty „Czarodzieje uśmiechu”. Była ona sprzedawana w restauracjach Mc Donald’s, a dochód z niej został przeznaczony na cele charytatywne. Na krążku znalazły się utwory śpiewane w duetach przez dzieci i znanych piosenkarzy. Emilka Hamerlik zaśpiewała „Kolor serca” wraz z Tomaszem Szczepanikiem, wokalistą zespołu Pectus.
Inne nagrody? Nie wymienimy wszystkich, bo nie starczyło by nam miejsca. Puchary i statuetki zajmują w domu państwa Hamerlik kilka półek i parapetów. Całą ścianę pokrywają dyplomy. Sama wokalistka zapytana o swoje najważniejsze wyróżnienia, długo się zastanawia.
- W 2008 roku zajęłam pierwsze miejsce na Międzynarodowym Dziecięcym Festiwalu Piosenki i Tańca w Koninie – mówi. – Mówi się o nim, że to takie „małe Opole”, ale tu startują dzieci z całej Europy. W jury zasiadają zawsze wielkie nazwiska. W tym roku też tam startowałam. Zaśpiewałam „Tańczące Eurydyki” z towarzyszeniem orkiestry i zajęłam trzecie miejsce.
Już sam występ w Koninie to zawsze wielkie osiągnięcie. Tam swoje kariery rozpoczynały Alicja Bachleda-Curuś i Patrycja Markowska. Także w tym roku, na odbywającym się w Zielonej Górze Festiwalu Piosenki Dziecięcej i Młodzieżowej „Fuma”, Emilia Hamerlik wywalczyła grand prix.
W ubiegłym roku główną nagrodę przywiozła z festiwalu Młode Talenty w Blasku Gwiazd odbywającego się w Mrągowie. Później trzecie miejsce zajęła za występ na Festiwalu Piosenki i Pieśni Bożonarodzeniowej w Toruniu.
Dziewczynka z Pragi
Emilkę mogliśmy oglądać w 339 odcinku serialu „Na dobre i na złe”. – Dostałam tam rolę Kasi, dziewczynki z biednej praskiej rodziny – opowiada. Jej bohaterka zjawiła się w szpitalu i symulowała chorobę, bo chciała pomóc mamie, którą bolał brzuch, ale nie szła do lekarza. Emilka na nagraniach była cztery razy, bo jej postać przewijała się przez cały odcinek. Na planie pochwalono jej grę aktorską. Kto wie, może wkrótce zobaczymy ją w kolejnych produkcjach?
- Za moją technikę odpowiadają świetni nauczyciele – mówi. – Staram się dużo ćwiczyć, ale też bez przesady. Nie zmuszam się i są dni, kiedy w ogóle nie ćwiczę. Ale na ogół bardzo to lubię, więc to sama przyjemność. Reszta to talent, który dostaje się od Boga.
W domu państwa Hamerlik w salonie stoją wielkie kolumny. Kiedy Emilka chce poćwiczyć, nikt jej nie przeszkadza. Bywa, że śpiewa godzinami. Gratulują jej później sąsiedzi, bo czasem słyszą muzykę u siebie.
Młoda wokalistka wie, że musi pokazywać się jak najczęściej na przeglądach i festiwalach. Tylko wtedy ma szansę na przebicie się. Często na kolejnych konkursach spotyka te same osoby. Znają się już i nie ma między nimi wrogości. – Jest tyle fantastycznej młodzieży – przyznaje. – Kibicujemy sobie, pocieszamy się. Każdy przecież chciałby odnieść sukces.
Częste wyjazdy wcale jej nie męczą. – Ja to uwielbiam! – śmieje się. Pytam, czy zdarzyło jej się zapomnieć tekstu na scenie. – Żeby to jeden raz! Zawsze wtedy improwizuję. Do tej pory żadne jury chyba jeszcze się nie połapało. Zresztą dla nich ważna jest właśnie umiejętność wybrnięcia z trudnej sytuacji.
Emilka przed większością występów zmaga się również z tremą. Ale tylko do momentu wyjścia na scenę. – Kiedy biorę do ręki mikrofon, od razu czuję się pewnie i przestaję się bać. Lubię śpiewać dla dużej publiczności. Już bardziej stresujący jest dla mnie występ w mojej szkole, a często śpiewam na apelach – mówi.
Na co dzień jest jednak zwykłą uczennicą gimnazjum. Próbowała grać na gitarze i keyboardzie. Dziś nazywa to tylko „brzdąkaniem”. Bardzo lubi grać w koszykówkę, ale na to nie ma już czasu. Lubi przedmioty humanistyczne. Po gimnazjum pójdzie do liceum ogólnokształcącego. O studiach na razie nie myśli, bo to zbyt odległa dla niej perspektywa. – Jest jeszcze bardzo młoda. Na razie ma mnóstwo pomysłów – mówi jej mama Jolanta Hamerlik.
Największa nagroda
Emilka Hamerlik od dwóch lat jest stypendystką fundacji Orlen dla uzdolnionych dzieci.Jej główna idolką i wielkim autorytetem jest Krystyna Prońko– Bardzo ją podziwiam i lubię śpiewać jej piosenki. Najbardziej lubię „Papierowe ptaki” i „Uratuj mnie, uratuj siebie” – mówi Emilka. Dlatego napisała kiedyś do niej i poprosiła o udostępnienie podkładów muzycznych do jej piosenek. Szybko jej życzenie się spełniło, a do płyty dołączony był jeszcze śpiewnik.
Po kilku latach występów uodporniła się trochę na krytykę. Zresztą sama wobec siebie jest bardzo wymagająca. Kiedyś wystąpiła na jednym z festiwali i zdobyła na nim tylko wyróżnienie. Po tygodniu na naszej-klasie odnalazła ją jedna z jurorek i napisała, że dla niej ona była zwyciężczynią. – Poradziła, bym nie przejmowała się werdyktem komisji, bo w niej zasiadali różni ludzie. Napisała wiele ciepłych słów i to była dla mnie największa nagroda – mówi Emilka.
Czternastolatka uwielbiająca muzykę Michała Bajora i Krystyny Prońko? Emilka nie widzi w tym nic dziwnego. Uwielbia jazz i bluesa i takie utwory chce śpiewać. Wypatrujcie jej występów, bo kiedyś będzie wielką gwiazdą.
Czytaj również:
















