Dawne ośrodki wypoczynkowe Bielbawu
Obok reklama: BZPB im. 2 AWP posiadają ośrodki wypoczynku – Kołobrzeg, Rokitno, Otmuchów, Ostroszowice, sanatoria – Kołobrzeg, kolonie- Dźwirzyno.
Kołobrzeg – w godne, spracowane ręce bielawskich włókniarzy
Największą chlubą Bielbawu był wybudowany w latach 1968-1972 Ośrodek Sanatoryjno – Wypoczynkowy “Posejdon” przy ul. Spacerowej w Kołobrzegu. Oddano go do użytku 20 maja 1972 roku. Budynek o powierzchni 3.000 m2 wybudowany za 14 mln złotych pozwalał na zakwaterowanie 202 pracowników w jednym turnusie. Opis uroczystości otwarcia znaleźliśmy w specjalnie wydanym z tej okazji albumie. Udostępnił go nam bielawianin Jerzy Jankowski, który w Bielbawie przepracował 30 lat, w tym przez 16 pełniąc także funkcję przewodniczącego związków zawodowych.
- Pewnego razu przy wywożeniu pozostałości po Bielbawie wraz z pracownikami Bielawskiej Agencji Rozwoju Lokalnego natknąłem się taki album, który chyba ktoś wyrzucił z szuflady biurka – opowiada Jerzy Jankowski.
W albumie możemy znaleźć czarno-białe zdjęcia autorstwa Stanisława Wasilewicza, głównie ówczesnych notabli, okraszone informacjami pisanymi w charakterystycznym, komunistycznym stylu.
“Godzina 10.20. W obszernym, lśniącym od czystości holu budynku znajdują się już zaproszeni goście: przedstawiciele Zarządu Głównego Związku, dyrektorzy Zjednoczenia Przemysłu Bawełnianego, przedstawiciele władz powiatu i kołobrzeskiego grodu, budowlani, delegacja władz powiatu dzierżoniowskiego I bielawskich zakładów bawełnianych. Atmosfera powagi i skupienia”.
- Około 65% włókniarskich załóg stanowią kobiety. Zrealizowanie tej pięknej inicjatywy pozwoli na wypoczynek na wczasach w Kołobrzegu około 2,9 tys. włókniarek i włókniarzy rocznie – przemawiała do zebranych wiceminister przemysłu lekkiego mgr inż. Mirosława Wąsowicz. A ówczesny dyrektor Bielbawu Jerzy Mysior z dumą przejął klucze do obiektu od kierownika budowy.
Ośrodek uważany był za luksusowy: duży hall, stołówka, pokoje 1,2,3 i 4-osobowe (w każdym łazienka z wanną i prysznicem), “podłogi zaścielone dywanami”, “bardzo wygodne tapczaniki”, balkony, w tym z widokiem nma morze, pomieszczenia klubowe, stołówka, biblioteka, sala telewizyjna, bal, sale gier towarzyskich.
- Pracownicy co roku zapisywali się na wczasy. Jeśli chętnych było więcej niż miejsc, decydowało to, kto dłużej tam nie był. Można było także wtedy skorzystać z oferty poza sezonem – w maju lub wrześniu – wspomina Jankowski. - Były także wymiany z innymi zakładami, pracownicy jeździli na przykład do Pobierowa.
- Dziś miło wspominać tamte czasy. Wszyscy pracownicy byli tak blisko. Żyliśmy swoimi sprawami, pomagaliśmy sobie wzajemnie. Wspólne wczasy były dopełnieniem tamtej atmosfery – wspomina pani Danuta z Bielawy, była pracownica BZPB Bielbaw.
Po kupnie Bielbawu właścicielem ośrodków został Marian Kwiecień.
- No ale wtedy nie było już tak tanio. Właściciel odnowił ośrodek, ceny podskoczyły. Teraz, z tego co mi wiadomo, zarządza nim jego żona - mówi.
Dźwirzyno – kiedyś kolonie, dziś zielone szkoły
Dokumentację budowy ośrodka kolonijnego skompletowano w 1966 roku, obiekt powstał w ciągu dwóch lat. Położony w sosnowym lesie 200 m od morza i centrum miejscowości, przy ul. Spacerowej. Półtora kilometra od jeziora Resko. Obecnie nosi nazwę “Posejdon”, podobnie jak ten w Kołobrzegu i posiada wspólną z nim administrację. Dwa główne jednopiętrowe pawilony hotelowe mogą przyjąć jednorazowo 170 osób. W trzecim budynku mieści się stołówka i świetlica. Do dyspozycji gości: pokoje dwu i trzyosobowe, z łazienkami o standardowym wyposażeniu oraz dwupokojowe apartamenty dla czterech osób.
W każdym pokoju telewizor, radioodbiornik, telefon i sprzęt plażowy. Ośrodek organizujemy także obozy, zimowiska oraz zielone szkoły.
Na ogrodzonym terenie ośrodka znajduje się boisko do gry w siatkówkę oraz kosza, plac zabaw dla dzieci, wydzielone miejsce do palenia ogniska oraz niestrzeżony parking dla samochodów.
Rokitno – cisza, ryby i grzyby
Dziś ośrodkiem w Rokitnie (woj. Lubuskie) zarządza bielawski Związek NSZZ Solidarność. Właścicielem są Lasy Państwowe w Szczecinie. Położony wśród lasów nad jeziorem Rokitno cieszył się zawsze sporym powodzeniem. Liczy piętnaście domków kempingowych o różnym standardzie: z łazienką, bieżącą wodą i bez bieżącej wody.
- Sukcesywnie, w miarę możliwości modernizujemy domki. Wymieniamy łóżka, wersalki. Zmieniliśmy szambo na ekologiczne. Co roku domki są odnawiane – wymienia Elżbieta Łyszczarz, przewodnicząca związku NSZZ “Solidarność” w Bielawie. - Kiedy jest pogoda, zainteresowanie domkami jest spore. Przyjeżdżają tam osoby z całej Polski.
Ośrodek ma pole namiotowe, kuchnię w ajencji (obiady są przywożone po dokonaniu zamówienia z restauracji z oddalonej o 4 km Przytocznej). Kąpielisko z kajakami, łódkami, jednym rowerem.
- Kiedyś jeździłem tam regularnie. Spokój, niewielki ośrodek położony w lesie. Najbliższy sklep – kilka kilometrów. Wokół jeziora praktycznie nie było jeszcze innych ośrodków. Smażone ryby prosto z jeziora, grzyby, które suszyliśmy z żoną na miejscu i czysta woda, czyściejsza niż na Mazurach. Pływaliśmy kajakami, opalaliśmy się. Żyć, nie umierać – ocenia pan Andrzej z Bielawy.
Ośrodek w Ostroszowicach był z kolei miejscem wypoczynku weekendowego. Nad stawem można było się wykąpać, popływać łódką czy rowerem wodnym. Bielbaw przekazał go po latach wodociągom, funkcjonuje jako zbiornik wody pitnej.
















