Dzisiaj jest niedziela, 20 maja 2012 r. 141 dzień roku.
Imieniny: Aleksandra, Bazylego.
Reklama
Reklama
Reklama

Queen - Rock You From Rio

Rock  You from Rio Przepastne archiwa zespołu Queen wreszcie są wyciągane na światło dzienne. Tym razem, po wydaniu połowy singli grupy, dostajemy do rąk zapis koncertu, jaki grupa dała na festiwalu Rock In Rio w 1985 roku.

Zapis nie byle jaki, bo odrestaurowany i wydany… tylko na winylu! Skierowany jest właściwie tylko do kolekcjonerów i najzagorzalszych fanów zespołu, którzy zechcą mieć w swoich zbiorach kolejny zapis występu grupy. Jednak nie powinni się zawieść. Queen jeszcze wtedy ostro koncertowali na całym świecie. Wkrótce miało się to zmienić, bo choroba Freddie’go Mercury’ego uniemożliwiła częste występy.

Zaczynają ostro – od „Tie Your Mother Down”. Zawsze się śmiali, że ten utwór grają od początku świata. Chyba nie było koncertu, na którym by go zabrakło. A później nie jest już tak przewidywalnie. Rok 1985 to czas, kiedy grupa miała na koncie nie tylko rockowe hymny, ale także po prostu radiowe przeboje. Zagranie w tym czasie kompozycji „Seven Seas of Rhye”, „Keep Yourself Alive” i „Liar” to powrót do pierwszej płyty, na której byli po prostu rockową kapelą z biletem na szczyty. Pięknie brzmią zestawione razem urocze miniaturki „Is his the Word We Created” i „Love of My Life” – ten ostatni śpiewany przez publiczność. Zachwycony Freddie po prostu nią dyrygował, a zespół miał łzy w oczach. Chwilę później cały stadion skanduje „We love you”.

Ten niespełna godzinny występ w ramach festiwalu (na normalnych występach zespół grał zazwyczaj około dwóch godzin) jest ważny z jeszcze jednego względu. To rasowy rockowy czad, jakiego nikt już dziś nie umiałby z siebie wykrzesać. W studiu niczego nie poprawiano. Słychać kilka potknięć muzycznych, czasami sprzęt zawodzi, ale energia lejąca się z głośników sprawia, że chodzimy jak naładowane bateryjki. Jestem zachwycony, podobnie jak publiczność, która przez całą godzinę oklaskuje swoich ulubieńców.

Ponieważ mam sentyment do czarnych płyt, kupiłem od razu dwa egzemplarze. Tak na wszelki wypadek. Królowa była i jest tylko jedna. God save the Queen!

Queen „Rock You From Rio – Live”, DMM Cutting.


   
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Nasi partnerzy:

statystyki