Dzisiaj jest niedziela, 20 maja 2012 r. 141 dzień roku.
Imieniny: Aleksandra, Bazylego.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Sade - Soldier of Love

Soldier  of Love Trudno powiedzieć, że miał to być wielki powrót, bo w przypadku takiej artystki jak Sade nie używa się wielkiej machiny promocyjnej i rozgłosu. Ale 10 lat artystycznego milczenia to wystarczająco dużo, by zainteresować się nowym wydawnictwem. Szkoda, że tak schematycznym.

Od czasu „Lovers Rock” minęło już 10 lat. Po drodze mieliśmy jeszcze koncertowy album „Lovers Live”, ale na nowy materiał pięknej Sade musieliśmy czekać aż do dziś. Początek wypada bardzo obiecująco, bo zarówno „The Moon and The Sky”, jak i tytułowy „Soldier of Love” to przyjemnie skrojone utwory. Niestety, to samo można powiedzieć o wszystkich pozostałych kompozycjach z tej płyty.

Gdyby ktoś mi powiedział, że są to odrzuty z sesji do pierwszej płyty Sade „Diamond Life” z 1984 roku – uwierzyłbym. Muzycznie naprawdę nic się tu nie zmieniło. Mijają lata, a ona nagrywa to samo. Jak zwykle jest to mieszanka smooth jazzu, lounge i soulu, lecz tym razem niestety, bez większego polotu. Przez dziesięć lat można było stworzyć małe arcydzieła (a Sade udowodniła już kiedyś, że potrafi takie robić).

Przy trzecim przesłuchaniu płyty byłem już mocno rozczarowany. Muzyka tła, bez większych ambicji. Zapomnimy o tym tytule bardzo szybko. Szkoda.

Sade „Soldier of Love”, Sony Music.


   
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Nasi partnerzy:

statystyki