Gotye - Making Mirrors
Indierockowy młodziak musiał przecierać oczy ze zdumienia obserwując notowania różnych list przebojów. U niego w Australii mogło się nawet wydawać, że to przyjaciele robią sobie jaja. A jednak nie - utwór "Somebody That I Used To Know" faktycznie zawojował świat w triumfalnym pochodzie, jaki rozpoczął jeszcze w maju ubiegłego roku.
To po co piszę o tej płycie dopiero teraz? Bo dopiero teraz można ją legalnie nabyć w naszym pięknym kraju. Płyty australijskich wykonawców, poza kilkoma wyjątkami, zazwyczaj są w Polsce całkowicie ignorowane, w związku z czym żaden dystrybutor nie zadaje sobie trudu sprowadzania ich do naszych sklepów. Kiedy w sierpniu 2011 roku nie umiałem wyrzucić z głowy motywu "Somebody That I Used To Know" i słuchałem tej piosenki w kółko, w sklepach rozkładano tylko bezradnie ręce. W legalnym zakupie nie pomógł nawet internet - nie było i już.
Skąd się ten przebój wziął u nas? Przyszedł dwoma drogami. Pierwszą jest oczywiście internet, gdzie "Somebody..." brało kolejno wszelkie fora i strony internetowe. Miliony osób umieszczały linki do teledysku na swoich profilach na facebook.com.
Z drugiej strony zadanie spełniła stareńka Lista Przebojów Trójki i Marek Niedźwiecki, który akurat był świeżo po kolejnej podróży do Australii. Lista pokazała swą wielkość, jak za dawnych lat lansując u nas wielki przebój. Ba! Sprawy zaszły dalej. W wydanej jesienią autobiografii Niedźwiecki pisał, że żadnej piosence nie udało się być dłużej na pierwszym miejscu, niż 14 tygodni (w 1991 roku dokonał tego "These Are The Days of Our Lives" Queen) i raczej się już na to nie zanosi. Chociaż, dodał zapobiegawczo, kto wie? "Somebody That I Used To Know" pobiło ten rekord i w chwili, gdy piszę te słowa, nie zapowiada się, by z pierwszego miejsca coś miało je przegonić. Nawet Adele nie była wystarczająco silna, by zatrzymać je dla siebie na dłużej.
A jaka jest sama płyta? Choć od pewnego czasu można ją już w polskich sklepach kupić w kilku wersjach: podstawowej, w digipacku lub z dodatkową płytą DVD (jak chcecie, to za ok. 120 zł dostępne jest nawet dwupłytowe wydanie winylowe), to jednak wydawnictwo rozczarowuje na każdym kroku. Próżno na nim szukać tego melancholijno-czarującego klimatu z "Somebody...", gdzie Gotye zaśpiewał w duecie ze śliczną i trochę szaloną Kimbrą.
Na albumie słychać inspiracje australijskim rockiem, a także nagraniami z gatunku surf rocka ("I Feel Better"). Wszystkim im jednak brakuje tego czegoś, co kazałoby słuchaczowi włączyć płytę od nowa, gdy ta już się skończy. Nuda i tyle.
Gotye "Making Mirrors", Universal Music Group.
















