Jacek Piekara - Płomień i krzyż 1
Każdy czytelnik, który choć raz zetknął się z przygodami Sługi Bożego, wie, że jego przeszłość nie jest do końca jasna. Dotychczas poznaliśmy jedynie wątpliwe szczegóły, które by jej dotyczyły, ale na pewno nie wiadomo było nic. "Płomień i krzyż" wreszcie to zmienia. Oto historia, która zaczyna się od losów matki Mordimera, Pięknej Katarzyny.
Zaskoczeniem na fanów może być fakt, że po raz pierwszy przygody Mordimera nie zostały spisane w pierwszej osobie. Mamy wszechwiedzącego narratora, który z dystansu opisuje losy... zupełnie innego inkwizytora, Arnolda Löwefella. Wysłany z tajemniczą misją, ma sprowadzić do klasztoru małą dziewczynkę, sierotę po pewnym szlachcicu. Pech chce, że w tym czasie rozpoczyna się chłopska rebelia. Wieśniacy i robotnicy występują przeciwko szlachcie, stają do walki z wojskami carskimi. W tej bitewnej zawierusze Löwefell przypadkowo trafia na młodego, czarnowłosego chłopaka...
Trafiłem niedawno w prasie na utyskiwania pewnego redaktora, jakoby w Polsce na listach bestsellerów królowały wyłącznie cykle, a ich autorzy zamiast napisać coś nowego, dopisywali kolejne tomy niesieni na fali sukcesu poprzednich. Coś w tym jest, ale - z ręką na sercu - czy chciałbym, aby Jacek Piekara porzucił cykl inkwizytorski i na siłę produkował inne powieści (a i tych przecież w jego dorobku nie brakuje)? Nie ma mowy! Wciąż czekam na kolejne przygody Mordimera, chcę po raz kolejny przeczytać jego słynne "nazywam się Mordimer Madderdin", chcę się dobrze bawić i nieco przestraszyć. Te historie się nie nudzą. I oby Piekarze nadal się chciało! Tyle przecież jeszcze zostało do wyjaśnienia...
Jacek Piekara "Płomień i krzyż tom 1", Fabryka Słów.

















