Dzisiaj jest niedziela, 20 maja 2012 r. 141 dzień roku.
Imieniny: Aleksandra, Bazylego.
Reklama
Reklama
Reklama

Funky Koval: Wrogie przejęcie

19 lat musieli czekać fani na dokończenie historii kosmicznego detektywa. Wreszcie po latach czwarty tom, zatytułowany "Wrogie przejęcie" trafił w nasze ręce. Jakie wrażenia?
O tym, że ten komiks nadal jest tworzony, mogliśmy się przekonać z łamów "Nowej Fantastyki" w 2010 roku. Tam też, jak przed laty, drukowano go w odcinkach. Rzuciłem się wtedy na niego łapczywie i srodze się rozczarowałem. Nie poziomem komiksu, lecz faktem, że dostaję go w kawałkach. Tym bardziej, że historia do najłatwiejszych nie należy. Postanowiłem więc poczekać, aż całość zostanie zebrana w jeden zeszyt i wtedy przeczytać - na raz. Lektura tym razem mnie nie zawiodła!
"Wrogie przejęcie" to już trochę inny komiks, niż pierwsze trzy tomy przygód Funky'ego. Nie znalazłem w nim luzu, który cechował jego najwcześniejsze przygody. Tu naprawdę nie było się z czego śmiać. Nasi bohaterowie nie są już tacy młodzi. Wiedzą o świecie więcej, co niekoniecznie znaczy, że lepiej go rozumieją. Kosmiczny przekręt, jaki wisi w powietrzu, jest bowiem wciąż realnym zagrożeniem. Kto jest sojusznikiem, a kto wrogiem? Dlaczego drolle chcą zaatakować i - co ważniejsze - dlaczego niektórzy ludzie chcą im w tym pomóc? Pytań jest więcej.
Ostatni tom powstał już bez współpracy Jacka Rodka. Tym razem całość stworzył duet Parowski - Polch, przy czym ten drugi nie ograniczył się tylko do roli rysownika.
Mam wrażenie, że to najcięższy i najsmutniejszy tom przygód Kovala. A mam w pamięci tom trzeci, o którym pisałem, że do radosnych także nie należy. "Wrogie przejęcie" wymaga od czytelnika uwagi i skupienia, ale nagradza go świetną historią. Zamyka wątki, które do tej pory czekały na swoje zakończenia. Teraz już wiemy, jak to się wszystko potoczyło.
Na koniec dodam tylko, że w 2008 roku twórcy komiksu sprzedali prawa do ekranizacji pierwszego albumu niezależnemu producentowi filmowemu z USA. Nie ujawniono szczegółów umowy, wiadomo jedynie, że film ma powstać w najbliższych pięciu latach. No to czekamy.
"Funky Koval: Wrogie przejęcie", grafika: Bogusław Polch, scenariusz: Maciej Parowski i Bogusław Polch (współpraca), Prószyński i S-ka.

   
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Nasi partnerzy:

statystyki