Dzisiaj jest niedziela, 20 maja 2012 r. 141 dzień roku.
Imieniny: Aleksandra, Bazylego.
Reklama
Reklama
Reklama

Martha Grimes - Zajazd "Jerozolima"

Kolejny kryminał Marthy Grimes z nazwą pubu w tytule gwarantuje rozrywkę na wysokim poziomie.
Inspektor Richard Jury nie narzeka na brak zainteresowania ze strony płci pięknej. Kiedy jednak nie prowadzi śledztwa, nawiązywanie kontaktów wcale nie przychodzi mu tak łatwo, jak mogłoby się wydawać. Tuż przed Bożym Narodzeniem poznaje Helen Milton, sympatyczną kobietę, z którą od razu znajduje wspólny język. To spotkanie będzie jednocześnie ostatnim, kiedy widziano Helen żywą. Gdy Jury przyjeżdża do niej nazajutrz, okazuje się, że ta nie żyje - znaleziono ją na łóżku w muzeum z paczką tabletek w dłoni.
Jury nie dopuszcza do siebie myśli o samobójstwie nowopoznanej i rozpoczyna prywatne śledztwo. Wkrótce okaże się, że jego podejrzenia są prawdziwe - autopsja potwierdzi, że kobietę otruto. Ale kto miałby chcieć zabić Helen? Przecież wszyscy ją lubili, choć nikt na dobrą sprawę zbyt dobrze jej nie znał...
Kryminał, ale jaki! Martha Grimes przyzwyczaiła mnie już do tego, że jej bohaterowie są jak z krwi i kości, wyraziści i tacy, których nie sposób nie lubić. Jak dla mnie to w jej książkach mogłoby nie być żadnego morderstwa i śledztwa - niech oni tylko ze sobą rozmawiają, wymieniając się zabawnymi uwagami i obserwacjami otaczającego ich świata.
Zawsze przy lekturze książek tej autorki mam wrażenie, że czas w nich stanął w miejscu. To niesamowity obraz podziału klasowego w Wielkiej Brytanii, w którym liczy się to, kto z jakim akcentem mówi i jak się ubiera do kolacji.
A do tego zawsze gdzieś tam przemyka jakaś mała, rezolutna dziewczynka, niczym w "Stacji Cold Flat Junction", która umiejętnie splata świat dorosłych ze swoim. I tylko ten żal pozostaje, że dzieciństwo bezpowrotnie minęło...
Martha Grimes "Zajazd Jerozolima", Wydawnictwo W.A.B.

   
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Nasi partnerzy:

statystyki